Kościół ewangelicko-reformowany, czyli kalwiński. Kiedyś pod jego auspicją działała Misja Barbikańska w Białymstoku (odłam anglikanizmu).
Niestety, kościół jest permanentnie zamknięty, a więc można go odwiedzić wyłącznie przy okazji niedzielnego nabożeństwa. Rozumiem, parafia jest zapewne mała i biedna, ale w tak turystycznym miejscu, jak Wilno, mieć własny CZYNNY kościół zamknięty na cztery spusty przez 99% czasu - to nonsens. Rozumiem, gdyby chodziło o kościół nieczynny, jakich to w Wilnie nie brakuje. Ale czy tak ciężko jest posadzić jakiegoś ciecia przez 2 godziny dziennie??? Jak np. u Żydów w pobliskiej synagodze?
Kościół przed nastaniem komunizmu miał piękne rzeźby nad fasadą. Komunizmu już nie ma - rzeźb również. Co jeszcze ma się zmienić w ustroju planety, żeby rzeźby zostały odtworzone i powróciły na swe miejsce? Czy może nagle zrobiły się one sprzeczne z doktryną kalwinizmu?